
Grzanka to przede wszystkim mój pies. Prawdziwy, żywy, czasem uparty, bardzo ciekawski i zdecydowanie posiadający własne zdanie.
Jest ze mną na co dzień i to właśnie obserwowanie jej zachowania, emocji i naszych wspólnych przygód dało mi pomysł, żeby uczynić ją bohaterką bajek dla dzieci. Nie wymyśliłam więc najpierw postaci Grzanki, a później jej historii. Było dokładnie odwrotnie. Najpierw była ona, a książki przyszły później.
Bajkowa Grzanka dostała sporo cech tej prawdziwej. Jest energiczna, ciekawa świata, lubi pakować nos tam, gdzie niekoniecznie powinna, a przy okazji przeżywa różne emocje i trafia w sytuacje, które mogą być bliskie również dzieciom.
Nie każda historia wydarzyła się naprawdę, ale wiele pomysłów zaczyna się od naszej codzienności. Czasem od spaceru, czasem od zachowania Grzanki, jakiegoś spotkania albo sytuacji, przy której pomyślę: „O, z tego mogłaby być bajka”.
Grzanka jest też powodem, dla którego w tych historiach tak ważne są dla mnie zwierzęta i ich perspektywa. Życie z psem bardzo szybko uczy, że pies ma swoje potrzeby, emocje i granice. Nie zawsze chce być głaskany, nie każda sytuacja jest dla niego komfortowa i nie wszystko, co człowiek odbiera jako zabawę, musi być zabawą również dla niego.
Chciałabym, żeby dzieci dzięki Grzance trochę częściej zastanawiały się nad tym, co może czuć zwierzę i czego w danej chwili potrzebuje. A przy okazji, żeby rozmowa o tym, co czuje Grzanka, pomagała im rozmawiać również o własnych emocjach.
I chyba najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że Grzanka z książki naprawdę istnieje. Można zobaczyć ją na zdjęciach i filmach, śledzić nasze codzienne życie na Instagramie, a podczas wybranych spotkań i warsztatów również poznać ją osobiście.
Na YouTube Grzanka przeżywa jeszcze więcej przygód. Publikuję tam autorskie bajki o codzienności, które sama piszę i czytam. Nie wszystkie należą do książkowej serii, ale wszystkie wyrastają z tego samego pomysłu: opowiadać dzieciom o zwyczajnych sprawach, emocjach i doświadczeniach poprzez historie psa, którego znam najlepiej.
Bo zanim powstały „Bajki Grzanki”, była po prostu Grzanka. I właściwie nadal tak jest.

